Nie jest to najlżejszy namiot na rynku, jeśli chodzi o namioty jednoosobowe, natomiast jest to namiot jednoosobowy, który naprawdę daje dużo przestrzeni w środku.
Kiedy jedziemy na dłużej i oprócz tego, żeby wędrować z lekkim plecakiem, zależy nam na tym, żeby mieć komfort na biwaku, żeby mieć wygodny namiot, w którym trzeba na przykład przeczekać jakąś gorszą pogodę, jakąś ulewę.
No i wtedy może się okazać, że faktycznie taki namiot nieco cięższy, ale z większą przestrzenią w środku będzie lepszym wyborem.
Po ostatnich wyjazdach, m.in. do Estoni gdzie dużo czasu w deszczu spędzaliśmy w namiotach, dochodzę do wniosku, że na dłuższe wyjazdy wolę mieć po prostu wygodniejszy namiot.
Konstrukcja samonośna również jest dla mnie dużym argumentem. Wiem, że namioty rozkładane na kijkach, na jakiś ultralekkich masztach będą lżejsze, ale ja cenię sobie spokój, że jak już będę wykończony po całym dniu wędrówki, czy jazdy na rowerze, jak będzie fatalna pogoda, będę miał zły dzień, będę chory, to po prostu wiem, że ten namiot rozłoży się zawsze tak samo. Według tego samego schematu, nie będę się musiał przejmować szpilkami, podłożem, czy mi jakiś naciąg puści, czy nie puści.
To jest takie po prostu idiotoodporne rozkładanie 🙂 W kontekście dłuższego wyjazdu w moich oczach ma spore zalety.
Przestronność
Hubba Hubba LT jest nawet jeszcze trochę wyższy i nieco dłuższy od modelu Hubba Hubba Bikepack, którego używałem w Estoni.
Zabrałem ze sobą matę prostokątną Therm-a-Rest XLite MAX no i po włożeniu tej maty mam jeszcze około 20 cm na długość. Główny problem tanich, chińskich namiotów jest to, że one są po prostu za krótkie. Albo głową, albo nogami dotyka się ścianki namiotu. Jak się wtedy pojawia kondensacja, to może być problem, bo zmoczymy śpiwór.