Wyprawa rowerowa Wisła 1200 to była trasa, która zmieniała nie tylko naszą perspektywę na podróże, ale również na codzienność pokonywania szlaku w trudnym terenie. Każdy dzień przynosił coś nowego, nowe wyzwania, nowe doświadczenia, piękne widoki. Chodź jechaliśmy wiele dni przy tej samej rzece – krajobrazy były różnorodne. Jednak to, co szczególnie zapadło nam w pamięci, to nocne biwaki, kiedy latarki czołowe Biolite stały się nie tylko źródłem światła, ale i pomocnikiem w każdej chwili.
Dzięki współpracy z firmą Paker mieliśmy przyjemność testować dwa modele latarek czołowych – Biolite HeadLamp 325 Lm i Biolite HeadLamp PRO 800 Lm. Marzi korzystała z wersji 325 Lm, a ja z mocniejszej wersji PRO, oferującej aż 800 lumenów. To, co poczuliśmy już po pierwszej nocy, to ogromna różnica, jaką te czołówki wniosły do naszej wyprawy. Nocne czynności na biwaku, które kiedyś mogły wydawać się uciążliwe, teraz stały się prostsze i przyjemniejsze.
Wcześniejsze nasze czołówki albo były za ciężkie i nie wygodne albo były na baterie paluszki. Trzeba było wozić zapasowe bądź dodatkową ładowarkę do akumulatorków.
Te są ładowane z powerbanka i w dodatku można ich używać w trakcie ładowania. W poprzednich czołówkach, kiedy się nam jakaś rozładowała, nie można było jej używać do czasu kiedy się nie podładuje.. w tych taki problem nie istnieje – nie mieliśmy już obaw o utratę światła w nocy. Mały minus to wejście na kabel microUSB, gdzie teraz standardem jest USB-C, ale z drugiej strony ile waży taki dodatkowy kabelek 😉

Pierwsza noc nad Wisłą: Czołówka w akcji
Dotarliśmy po całym dniu pedałowania. Zmierzch zapadał dość późno, bo to był lipiec, a na horyzoncie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Jechało się tak dobrze, że przegapiliśmy odpowiedni moment na szukanie noclegu. W takim momencie staliśmy przed wyzwaniem, które w podróży rowerowej jest czymś zupełnie normalnym: trzeba szybko znaleźć miejscówkę aby rozbić namiot i zająć się przygotowaniem jedzenia i spania. Rzecz jasna nałożyliśmy czołówki Biolite 😉 – bo po ciemku szukanie miejscówy jest dużo trudniejsze. 😊
To, co zazwyczaj wydaje się tak naturalne i codzienne w miastach, w dziczy nabiera innego wymiaru. Zmrok na wsi nie jest jak w miastach, gdzie latarnie rozświetlają noc. Tam, gdzie nie ma sztucznego oświetlenia, ciemność staje się głęboka i ograniczająca. A ciemność w lesie jest taka, że nie ma różnicy, gdy masz zamknięte oczy, czy otwarte 😊
Zapadła decyzja, że pierwszą noc spędzimy w pustostanie. Opuszczonym budynku technicznym przy polach uprawnych. Budynek był pusty i zniszczony. Było sporo gruzu i szkła, które widzieliśmy doskonale mając światło na naszych głowach.

Marzi, z Biolite HeadLamp 325 Lm, zaczęła przygotowywać naszą kuchnię turystyczną. Dzięki swojej latarce miała doskonałą widoczność, co pozwalało jej precyzyjnie i sprawnie wykonać wszystkie czynności, mając dwie ręce do dyspozycji. Ja z kolei korzystałem z Biolite HeadLamp PRO 800 Lm, której większa moc oświetlenia była szczególnie przydatna w rozkładaniu namiotu i przygotowywaniu przestrzeni wokół obozu. Dzięki tej latarce można zastosować szerszy kąt widzenia, co pozwalało mi dostrzegać szczegóły dookoła ruiny budynku.
Czołówki Biolite miały także funkcję regulowania jasności, co było kluczowe, gdy musieliśmy przejść przez obszary, które nie wymagały dużego oświetlenia. Czerwone światło, które można było ustawić, miało także tę zaletę, że nie oślepiało nas wzajemnie, co ułatwiało poruszanie się w pobliżu siebie, nie zakłócając nocnej atmosfery.
Gotowanie kukurydzy nad brzegiem Wisły
W kolejnych dniach podróży, po rozbiciu obozu przyszedł czas na przygotowanie kolejnego posiłku. Tego dnia mieliśmy zaplanowaną kukurydzę – jeden z naszych ulubionych biwakowych posiłków podczas letnich wypraw.


Obieranie kukurydzy z liści oraz pozbywanie się tych nitek oburącz przy dobrym świetle przebiegło bardzo sprawnie. Połamane na pół, by zmieściły się do garnka z wodą, lądują na kuchence Poket Racket DeLux.


Z każdą minutą czuć było, jak noc staje się coraz bardziej intensywna. Wisła szumiała w tle, a my siedzieliśmy na brzegu, otuleni ciemnością. Z czołówkami na głowie oświetlaliśmy kukurydze, które powoli zaczynały nabierać intensywnego żółtego koloru a ich woń wyzwalała cieknącą ślinkę.

Czerwone światło – przyzwyczajenie wzroku do ciemności
Jednym z elementów, który wyróżnia latarki Biolite, było czerwone światło. To funkcjonalność, której nam brakowało, a po kilku dniach na trasie stała się absolutnym must-have. Czerwone światło nie tylko chroniło nasz wzrok przed szokiem intensywnego światła w ciemnościach, ale także pozwalało na subtelniejsze poruszanie się po obozie bez oślepiania siebie nawzajem.
Czerwone światło w Biolite HeadLamp miało jeszcze jedną ogromną zaletę – pomagało przyzwyczaić nasz wzrok do ciemności. Po długich dniach jazdy rowerowej, kiedy zmrok zapadał nagle, nasze oczy potrzebowały czasu, by dostosować się do nowego otoczenia. Dzięki czerwonej opcji byliśmy też mniej rzucający się w oczy w nocnym terenie.
Co więcej, czerwone światło okazało się również świetnym rozwiązaniem w kwestii oszczędzania baterii. W nocy, gdy nie potrzebowałyśmy silnego światła, ustawienie czołówki na czerwony tryb pozwalało na długotrwałe użytkowanie bez potrzeby częstego ładowania baterii.
Każdy dzień na trasie Wisła 1200 był pełen wrażeń, ale dzień to nie noc. W nocy wszystko wygląda inaczej. A kto cyka się ciemności musi wspomóc się sztucznym światłem by rozświetlić mrok. Nocne oświetlone przez nasze niezawodne czołówki (bo nie było z nimi żadnych problemów), były jedne z tych małych, prostych chwil, które czyniły całą podróż wyjątkową. Bo jesteśmy raczej Sowami niż Skowronkami;) Dzięki nim mieliyśmy wolne ręce do pracy, pełną kontrolę nad każdą czynnością, i przede wszystkim – poczucie bezpieczeństwa w sercu dzikiej, „nocnej natury”.

Czołówki Biolite stały się nie tylko naszymi narzędziami, ale prawdziwymi towarzyszami w tej niezwykłej podróży. Pomogły nam odnaleźć spokój w nocy, ciemności już nie były takie mroczne i co najważniejsze – stworzyć wspomnienia, które zapamiętamy na zawsze.
Dodatkowe informacje techniczne dotyczące tego sprzętu znajdziecie na stronie Pakera, a my przy okazji zapraszamy na nasz kanał na YouTube by zobaczyć noce na biwakach – że wcale nie są takie straszne.